wtorek, 3 czerwca 2014

Wybory do PE/New York City/Spontaniczna Philadelphia

Czesc robaczki moje :)

Jak wiekszosc pewnie wie, 25 maja w Polsce odbywaly sie wybory do Parlamentu Europejskiego. Jako, ze ja od ukonczenia przeze mnie 18 roku zycia zawsze biore czynny udzial w wyborach to i tym razem postanowilam skorzystac z mojego prawa do glosu. Raz dwa zapisalam sie na stronie Konsulatu RP i tym samym zostalam dodana do listy wyborcow w placowce w ktorej mialam zamiar glosowac. Troche sie zakrecilam z tymi wyborami i zamiast sprawdzic na jaki dzien przypadaja w USA, ja z gory zalozylam ze bedzie to 25 tak jak w Polsce. W czwartek wieczorem sprawdzajac adres Konsulatu w NYC, doczytalam sie ze wybory owszem sa ale nie 25 tak jak w Polsce, a 24.05. Nie mialam jakis wiekszych planow na ten weekend z wyjatkiem pokrecenia sie po City jak juz oddam glos. W miedzyczasie gdy umawialam sie z Nadia na weekend, bo miala mi towarzyszyc w NYC dostalam od niej wiadomosc czy nie mialabym ochoty jechac z nia i jej kolezanka na cala niedziele do Philadephi. Poczatkowo bardzo nie chcialam, zwlaszcza ze wczesniej odmowilam juz Marcie bo nie moglam jechac na trzy dni i jeszcze nie wiedzialam ze jade glosowac 24 a nie 25. Po drugie zaraz jade do Polski i balam sie ze poplyne z kasa, po trzecie chcialam odpoczac, wiec bronilam sie rekami i nogami. 

Czemu w koncu sie zgodzilam.. ? No coz wbrew temu co niektorzy mowia, nie jestem wcale taka wredna :D no chyba ze mi sie zajdzie za skore albo zrobi krzywde komus kto jest mi bliski wtedy nie popuszcze. Tak poza tym mam bardzo dobre serduszko.. <3 tym razem dalo ono o sobie znac. 

Wyjazd do Phili byl pomyslem Ann Christin, ktora mieszka w tym samym miasteczku co Nadia i niestety bedzie szla w rematch. Powody rematchu sa rozne, w tym przypadku nie byla to nieodpowiedzialna i nie radzaca sobie z dziecmi au pair. Ann bardzo sie starala, przyleciala do USA 5 miesiecy temu tak jak ja. W rematch chciala juz isc wczesniej ale po kilku rozmowach postanowila dac rodzinie szanse, niestety od tego czasu nie zmienilo sie nic. Bylo mi bardzo przykro zwlaszcza, ze dziewczyna jest mlodziutka bo ma dopiero 19 lat. Wiadomo, wszystkie przyjezdzamy tu majac wielkie plany, nadzieje i kazda z nas w jakims stopniu realizuje swoje marzenia bedac tu. Tym bardziej jest to przykre, gdy ktos naprawde stara, probuje i walczy o swoje, a nie biernie stoji i sie przyglada wszystkiemu co z jego osoba robia. Niestety rodziny, ktore szukaja taniej sily roboczej i traktuja au pair jako parobka tez sie zdarzaja i nie mamy na to wiekszego wplywu. W kazdym badz razie N napisala mi, ze Ann Christin bardzo zalezy na tym wyjezdzie bo przed zmiana rodziny chcialaby zobaczyc jeszcze cos i nie chce jechac sama. A spozadzila kosztorys, zaplanowala caly dzien i znalazla tanie polaczenie z NYC do Phili, jedyne czego potrzebuje to towarzyszy, no wiec zgodzilam sie. Bylo mi jej bardzo szkoda i bylo mi przykro, zwlaszcza widzac jak bardzo sie starala zeby wszystko przygotowac. 

Wracajac do soboty i NYC. Kolo 11 spotkalam sie z Nadia na Grand Central i razem ruszylysmy do konsulatu. Jako, ze nie bylo akurat zadnych ludzi jak przyszlam to szybko oddalam glos i moglysmy ruszyc przed siebie. Tego dnia mialysmy sie spotkac z Justyna, kolejna au pair :) padlo wiec na Battery Park skad mialysmy wziasc prom na Liberty Island by zobaczyc Statue.







Kiedy spotkalysmy sie z Justyna ruszylysmy w kierunku kas zeby kupic bilety na Statue. Jak sie okazalo wszystkie bilety by na nia wejsc zostaly sprzedane i mozemy tylko kupic bilet na wyspe. Doszlysmy do wniosku ze nie ma to wiekszego sensu, mieszkamy 40 min od Nowego Jorku. Jeszcze nieraz sie tu pojawimy i wtedy zaliczymy wejscie na statue plus Ellis Island :)





Pogoda zaczela sie troche psuc, my nie mialysmy wiekszego planu na ten dzien bo jechalysmy z zamiarem zobaczenia statuy a tu dupa :P po szybkiej burzy mozgow ruszylysmy w kierunku World Trade Center Memorial, po drodze zachaczajac o Wall Street. 












W sumie Wall Street nie zrobilo na mnie jakiegos wiekszego wrazenia, ale kolejne miejsce z listy miejsc do zobaczenia zaliczone :)

Czas na World Trade Center Memorial.. Mimo ogromnej ilosci osob przebywajacych tam i panujacego gwaru, to miejsce robi wrazenie i nasowa sporo przemyslen. Osobiscie mialam gesia skorke na sama mysl wydarzen, ktore mialy tu miejsce. Chociaz minelo juz dobrych kilka lat od tego wydarzenia tu czuc ze pamiec o tym co sie stalo jest wciaz zywa. Pomysl z fontannami w miejscu w ktorym staly wieze wedlug mnie jest swietny a wypisane tam imiona ofiar nadaja jeszcze wiekszy wyraz temu miejscu.

 Nowa wieza. Robi niesamowite wrazenie i wyglada jak czesc nieba.



Z WTC Memorial, pojechalysmy do Central Parku. Troche pospacerowalysmy zjadlysmy lody i powoli zaczelysmy wracac gdyz nastepnego dnia mnie i Nadie czekala bardzo wczesna pobudka, a wypadaloby sie troche przyotowac to tego wyjazdu. Jakby tego bylo malo zlapala nas ogromna ulewa i gdyby nie to ze sie schowalysmy w czasie najgorszego deszczu to pewnie zmoklybysmy do gatek :D doszlysmy do chyba najlepiej znanego wszystkim Apple Store w calym Nowym Jorku gdzie pozegnalysmy sie z Justyna i razem z Nadia ruszylysmy na GC.

W niedziele moj budzik zadzwonil juz o 5:15, gdyz musialam pojechac do dziewczyn do Darien i razem jechac z nimi pociagiem, zeby zdazyc na busa do Phili. Niestety ich pociag na zatrzymuje sie w Greenwich, a pociag z Greenwich mialam ponad 20 minut po ich pociagu wiec moglabym nie zdazyc na 8 na odjazd autokaru. O 6 zapakowalam sie w samochod i pojechalam na pociag. Podroz pociagiem i busem jakos zleciala. Wiekszosc przespalam, no moze nie przespalam ale probowalam spac :P

10:00 witaj Phili :D



Autobus kosztowal nas $18 w dwie strony, byl to jakis chinski przewoznik wiec startowal i konczyl w China Town. Po dodatrciu na miejsce, swoje kroki skierowalysmy w kierunku informacji turystycznej skad musialysmy wziasc bilety do Independence Hall. Co prawda za wejscie sie nie placi, jednak na kazda godzine jest przypisana odpowiednia ilosc turystow stad tez te bilety. My dostalysmy bilet dopiero na populdnie wiec mialysmy troszke czasu zeby pochodzic :)

Obowiazkowo zrobilysmy kilka selfie, powyglupialysmy sie i pokrecily po okolicy. W miedzyczasie robiac sobie mala przerwe na sniadanko spotkalysmy Marte, ktora byla juz po zwiedzania Independence Hall wiec nie zostala z nami. Troszke pogadalysmy i umowilysmy sie na telefon w razie w.






 W tym malym domeczku zostala napisana Deklaracja Niepodleglosci



Declaratio House w calej okazalosci


 Pozostalosci oryginalnych zabudowan Philadelphi

Jako, ze kolejka do dzwonu wolnosci nie byla zbyt dlugo postanowilysmy skorzystac z okazji i zobaczyc dzwon nim zbierze sie wiecej ludzi.





 Kto jest spostrzegawczy zauwazy jezyk polski
 





Musze powiedziec ze dla kogos kto jest wielkim fanem filmu "Skarb Narodu" mozliwosc zobaczenia Dzwonu Wolnosci, Independence Hall i ogolnie podazania sciezkami z tego filmu bylo nielada przezyciem i bylam ogromnie szczesliwa ze moge tam byc. W Anki odnalazlam tak samo zafiksowanego ludzika na punkcie tego filmu jak ja, wiec mialam z kim przezywac. Tym wieksza byla moja radosc, ze zgodzilam sie na ten wyjazd wlasnie z nia i Nadia :) ponad to A okazala sie wspaniala osoba i nadwyraz dojrzala mimo tak mlodego wieku, ktora bardzo duzo wie. Dodatkowo jej angielski jest bardzo dobry i przyjemnie sie z nia rozmawia. 



Po obejzeniu dzwonu ruszylysmy w kierunku sklepu z souvenirami gdzie obejzalysmy film o historii Philadelphi. Poczawszy od stworzenia deklaracji niepodleglosci po dzis dzien :) film byl bardzo ciekawy i kosztowal nas tylko $6 

Ze sklepu ruszylysmy prosto na Stare Miasto, ktore jest niewielkie ale piekne i urzekajace pod kazdym wzgledem.










Czas zlecial tak szybko, ze nim sie obejzalysmy musialysmy juz wracac zeby wejsc do Independence Hall. 








 W oczekiwaniu na wejscie..








Cale zwiedzanie trwalo moze 10 min, wczesniej byla krotka prezencja i historia miejsca w ktorym sie znajdujemy. Przewodnik byl bardzo fajny i mowil ciekawie, jednak nie do konca odpowiednio modulowal swoj glos. Podejrzewam, ze chcial mowic najglosniej jak sie dalo by dotrzec do wszystkich. Jednak w tym przypadku nie byl to glosne mowienie a wrecz krzyczenie, tak wiec jak ryknal za pierwszym razem to az sie przerazilam ;P

Z Independence Hall udalysmy sie do budynku obok ktory byl sadem.

 








Kolejnym punktem naszej wycieczki byl Reading Terminal Market, czyli jak ja to okreslam - targ pod dachem. Jesli chodzi o moje prywatne wrazenia to nie bylam jakos nad wyraz zachwycona. Mialam przyjemnosc odwiedzenia takich miejsc w Europie i uwazam, ze nie ma porownania i brak tu klimatu jaki panuje np w Madrycie. Mysle jednak ze jest to tez spowodowane roznica w temperamentach miedzy tymi dwoma narodowosciami. Nie mniej jednak brakowalo mi troche wiecej kolorow tam i roznorodnosci.







Pokrecilysmy sie troche w srodku, zjadlysmy po pysznym ciastku i dalej w droge. Nastepna miala byc fontanna z napisem LOVE i swiatynia Masonska. Pech chcial, ze do swiatyni w niedziele nie mozna wejsc czym bylam rozczarowana, ale co sie odwlecze to nie uciecze, mam powod zeby tam wrocic :)



 Swiatynia Masonska



 City Hall

Czas na fontanne, ktora byla naszym ostatnim przystankiem tego dnia :) co prawda mialysmy jeszcze troche czasu, ale nie ruszylysmy w kierunku Rocky Steps. Dziewczyny nie bardzo byly zainteresowane, ja zreszta tez. Nie lubie tego filmu a schody tez nie sa dla mnie niczym wyjatkowym wiec postanowilysmy pokrecic sie jeszcze po miescie i znalesc slynna ulice homoseksualistow.







Buty zdjete, syry wymoczone, sesja zrobiona, miasto zwiedzone, laski zadowolone. Dzien uwazam za udany :D

Wiecej nie chce juz Was meczyc tekstem i tak duzo napisalam :P w kazdym badz razie jestem happy bo udalo mi sie nie wtracac tu suchych, czysto przewodnikowych faktow. Licze, ze zwiedziliscie sobie ze mna na luzie Philadelphie i sie Wam podobalo :) do zobaczenia w kolejnej notce!

xoxo
All the best
D ;*

6 komentarzy:

  1. yaay czekam na dalsze notki zza oceanu! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja się cały czas zbieram do wybrania się do WTC Memorial - musiałyście bookować wejście online?
    Hej, zdjęcia wyszły fantastyczne! *.* No i trzymam kciuki za Waszą koleżankę, bo rematche nie są żadną przyjemnością, a z Edu zawsze trudniej znaleźć rodzinkę ... ale na pewno się uda, musi! :)
    Reading Termin to bezsprzecznie magiczne miejsce ... oh, nie wspominając już o cheesesteaks :D

    buuuziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. spontaniczne wyjazdy najlepsze :D moge wiedzieć, gdzie mieszkasz? bo wywnioskowałam, że w Connecticut, ja lecę 11 sierpnia do Riverside, 5 min od Stamford i jakies 15 min od Greenwich.
    Dodaję bloga do swojej listy i zapraszam do siebie:) http://beingaupairinusa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witam sasiadke :)) ja mieszkam w Greenwich, tak wiec napewno bedzie okazja zeby sie spotkac :D

      Usuń
    2. o jak świetnie, cieszę się, że nie będę tam sama jak palec :)
      mam nadzieję, że będzie okazja, może pokażesz mi okolicę :D

      Usuń